-Smutniejszej bowiem los jeszcze nie zdarzył, Ja ta historia Romea i Julii.- zakończył książę. Na sali rozległy się gromkie brawa. Aktorzy kłaniali się kilkakrotnie.

- No, udało się- powiedział Michał.

- Kto to wymyślił, żebyśmy my grali ‚Romeo i Julia’.- powiedziała Alex.

- No wiesz, w końcu jesteśmy aktorami, więc to nie jest takie dziwne- powiedział do niej Robert.

- No właściwie tak, ale zazwyczaj nie wystawiamy dramatu.- odparła Alex i dodała- Ale fakt, że było super.

Adam wyjrzał za kurtynę, z za kulis i opisał co widzi- Ludzie powoli wychodzą- dodał- Idę się przebrać.

- Ja też- krzyknęli artyści chórem i każde z nich poszło do swojej garderoby.

- Ciekawe jak się bawią- powiedział Marcin do Kasi, parkując auto.

- Oby nie było drętwo- zmartwiła się wysiadając z auta.

- Oj, co jak co, ale z nimi ‚drętwo’  nie grozi. Otworzyli ogromne drzwi do teatru i weszli na salę.

- No i co, mówiłem, że z nimi drętwo nie ma szans.  Zastali na scenie grupę przyjaciół. Roześmianych, malujących jak obiecali plakaty. Po podłodze( też jak obiecali) walały się butelki. Nie wszystkie oczywiście wypite. Można tam było znależdż najdroższe trunki w mieście. Whisky, malibu, szampan…

- O jesteście- powitała ich radośnie Alex. Jak droga?- spytała.

- Ok, spoko, a jak występ?- zapytał Marcin.

- Fajnie- odpowiedzieli.

- Co robicie- spytała Kasia siadając obok nich na scenie.

- A wiesz te plakaty, na nasze występy. Rób z nami. Tu są farby, pędzel, karton i szampan- powiedziała Alex, a Robert pokiwał potwierdzająco głową.

- A jak Twoja babcia- spytał artystka i przerwała w połowie.

- Ej co jest?!- spytał Adam.

Nagle na całej sali zgasło światło. Był póżny wieczór, ok,21:00.

- O Boże, napadli nas- wyszeptała Kasia.

Alex wstała zaniepokojona, podchodząc bliżej do Roberta zapytała- Słyszycie ten odgłos…?

- Jakby… ŚWINIA! Na scene teatralną wpadło prosię.

Aaaaaaaaaaaaaa- wszyscy wpadli w panikę. Było ciemno. Ledwo ją rozpoznali.

- Robert- krzyknęła Al -W moim plecaku jest latarka.

Dopiero po oświeceniu sceny słabą jarzeniówką zobaczyli, że świnia wpadła w farby.

- O nie roznosi wszędzie kolory- dziewczyna rzuciła się za zwierzęciem i sama poślizgnęła się na farbach i upadła na stojącego z jedynym światłem, Roberta.

Wszyscy zaczęli ją ganiać. A świnia zadowolona w najlepsze chrumkała nie dając się złapać.

- Ok, na trzy skaczemy na nią i trzymamy, a wy idziecie po stróża,który z niewiadomych przyczyn wgl ją tu wpuścił.- zarządził Marcin z Robertem.

- Raz, dwa, trzy- rzucili się na prosiaka, który nagle odskoczył w bok i pobiegł na widownię. Aktorzy za to upadli i uderzyli się głowami.

- Przeklęty zwierzak- mruczeli wściekli, jak już wszyscy tam obecni.

- Ale kto ją tu wgl wpuścił?!- zapytał Alex.

- Niespodzianka- krzyknęła nagle postać na widowni, do której przylgnęła posłusznie świnia.